
lokalizuję ośrodki bólu. ale dziś nie o tym. na wstępie dwie życiowe prawdy-nieprawdy. pierwsza: wcale nie jest prawdą, że jak śpiącej osobie włożycie dłoń do wody to zleje się w łóżko. kompletna brednia. najwyżej się obudzi i będziecie musieli stawić czoła konfrontacji fizycznej. druga: sól w pościeli jest równie mało skuteczna. jej przewagą jest, że nie dostaniecie w papę za kiepskie poczucie humoru. przynajmniej nie w trybie natychmiastowym. ale dziś też nie o tym.
jeden z moich wykładowców - profesor wrzesień, podczas korekty jednego z moich cykli powiedział, że zdjęcia są świetne, ale szkoda że nie są mądre. nie zabolał mnie ten komentarz, bo wcale nie zakładałem sobie, że mają być mądre. po tamtej rozmowie przemyślałem sobie całą sprawę, tamte zdjęcia nie dość że nie były mądre, to w dodatku nie były nawet głupie. robić głupie rzeczy lub być głupim jest trudniej niż by się wydawało. może jest we mnie jakaś ułomność bo nie przychodzi mi to z taką łatwością jak większości ludzi. faktem jest że żyjemy w epoce głupoty. głupota gwarantuje wygodę i spokój ducha, głupi człowiek niezależnie czy bogaty czy biedny, ładny czy brzydki, jest stosunkowo szczęśliwszy niż mądry. głupota jest motorem jego pragnień i uczuć. jego życie jest determinowane przez proste pragnienia. wydawać pieniądze, jeść, spać, uprawiać seks. ostatnio staram się podporządkowywać swój tryb życia, pod zachowania instynktowne, postanowiłem dołączyć do szwadronów ludzi umiarkowanie zadowolonych, względnie szczęśliwych. ale dziś też nie o tym.
od czwartku czekam na przelew za scenografię, którą ostatnio robiliśmy z Zuchą. od tamtego czasu mam 1 złoty i potężny głód nikotyny. ale do rzeczy. teraz o tym. tyrasz dzień w dzień, i nie ważne jak bardzo lubisz swoją pracę, jest ci mega mega kurwa źle. ale nie ze zmęczenia. to jest tak. pracujesz i jest w porządku, wracasz do domu odpocząć, a głowa rozbija się o cztery ściany, w których nie dość że jesteś sam, to na dodatek jest chujowa akustyka. rano wstajesz znów do pracy, wracasz znów do domu, i znów nic. totalnie nic się nie dzieje. kiepsko spotkać w metrze kogoś znajomego, on cię spyta "co tam?", a ty wychodzisz na dupka mówiąc prawdę. nic. ale puenta jest taka: fajne rzeczy to takie które są fajne. i fajne są rzeczy drobne i łatwe. dziś był straszny upał, pojechałem rowerem pomoczyć nogi w fontannie. to było fajne. później posiedziałem w kawce, uciąłem miłą pogawędkę z nieznajomą. to też było fajne. wracając do domu podjechałem do osiedlowego sklepu "u zuzanny". wziąłem fajki na kreskę. a teraz siedzę i palę jednego za drugim. to jest fajne. i na dodatek takie proste.