20080701

32nd. ( parę słów o henryku.)



mały chłopiec ze starej fotografii to henryk. ma jasne blond włosy, które zdają się być zupełnie białe. jak był jeszcze chłopcem, mama mówiła mu że ma oczy wielkie i niebieskie jak jeziora mazurskie. lubił tego słuchać.
gówniane życie zaczęło się dla niego, gdy miał około pięciu lat. spędzał wakacje z rodziną w jakiejś miejscowości nadmorskiej. wieczorami panowały w niej niepodzielnie chrabąszcze i świerszcze. w okolicy stał stary, pordzewiały kuter który dzieci zaanektowały jako plac zabaw. stał w samym środku morza więdnących mniszków lekarskich i pylących drzew. henryk w owym czasie, najbardziej na świecie kochał burta lancastera. znanego mu wówczas jako karmazynowy pirat. wcielał się w niego przy każdej sposobności do zabawy. tak też było na kutrze. henryk w mozole wciągał kotwicę żeby wyruszyć na kolejną przygodę. pech chciał że na kotwicę jakaś kurwa oddała stolec. z usmarowanymi rękoma, płacząc, pobiegł do podchmielonego ojca, który mu ręce umył w obdrapanej emaliowanej umywalce. woda w kranie była przeraźliwie zimna. nieco poźniej gdy miał osiem lat, mama powiedziała mu, że jest nihilistą. nie bardzo rozumiał co to znaczy. kiedy wreszcie zrozumiał, nie umiał temu zaprzeczyć.

1 komentarze:

oleg-olga pisze...

a ja Ci powiem tak: jaki śliczny obrazek z kutrem. już Cię chcę :)