
godzina 2.41. pora o której wszyscy grzeczni chłopcy i dziewczęta już śpią. widocznie nie jestem jednym z tych grzecznych chłopców, dziewczęciem zdaje się też nie.
wziąłem wieczorny prysznic, musiałem zmyć z siebie szary pył domowej pieleszy. z pośpiechu włożyłem do spania, białą koszulkę która niedawno awansowała z nocnej na wyjściową. tą ozdobioną sztucznie bladą twarzą, idola paru milionów skretyniałych fanów popu lat dziewięćdziesiątych. twarzą będącą koszmarem nocnym kilku, bądź kilkunastu nastoletnich chłopców. mimo że właścicielowi tej twarzy niczego nie udowodniono. pewnie dlatego że podpisał kilkumilionowe porozumienia ze stroną powództwa. wstałem żeby się przebrać.
po prysznicu wysmarowałem się balsamem. trzeba młodość, świeżość i miękkość zachować jak najdłużej. młodość o której świadczą tylko daty w dokumentach, bo powietrze którym się otaczamy jest ciężkie od dymu, kolagen od niezdrowego trybu życia mówi nam dziś dość wcześnie "pierdol się". twarze non stop przylepiamy do kineskopów a plecy skręcamy w banana. nie chcę pisać peanu o wstawaniu wcześnie i bieganiu w dresie po parku. bo po co? zdaje się, że im większą mamy świadomość konsekwencji naszego postępowania, tym mniej nas to obchodzi. musiałbym zbyt dużo znaków naprodukować, żeby tą myśl jakoś przybliżyć. a zdaje się że i tak nie ma sensu. w dodatku dość późno się zrobiło, a potrzeba snu powoli ustępuje lękowi przed nim.
jutro może być lepszy dzień.
wziąłem wieczorny prysznic, musiałem zmyć z siebie szary pył domowej pieleszy. z pośpiechu włożyłem do spania, białą koszulkę która niedawno awansowała z nocnej na wyjściową. tą ozdobioną sztucznie bladą twarzą, idola paru milionów skretyniałych fanów popu lat dziewięćdziesiątych. twarzą będącą koszmarem nocnym kilku, bądź kilkunastu nastoletnich chłopców. mimo że właścicielowi tej twarzy niczego nie udowodniono. pewnie dlatego że podpisał kilkumilionowe porozumienia ze stroną powództwa. wstałem żeby się przebrać.
po prysznicu wysmarowałem się balsamem. trzeba młodość, świeżość i miękkość zachować jak najdłużej. młodość o której świadczą tylko daty w dokumentach, bo powietrze którym się otaczamy jest ciężkie od dymu, kolagen od niezdrowego trybu życia mówi nam dziś dość wcześnie "pierdol się". twarze non stop przylepiamy do kineskopów a plecy skręcamy w banana. nie chcę pisać peanu o wstawaniu wcześnie i bieganiu w dresie po parku. bo po co? zdaje się, że im większą mamy świadomość konsekwencji naszego postępowania, tym mniej nas to obchodzi. musiałbym zbyt dużo znaków naprodukować, żeby tą myśl jakoś przybliżyć. a zdaje się że i tak nie ma sensu. w dodatku dość późno się zrobiło, a potrzeba snu powoli ustępuje lękowi przed nim.
jutro może być lepszy dzień.

0 komentarze:
Prześlij komentarz