20080507

25th. (youknow)


w słoneczne dni miewam problemy ze składnią. jak rowerem podjadę pod górkę to też z oddychaniem. do klepania w klawisze oddech co prawda nie jest potrzebny, no może tylko taki na granicy przeżycia.
dziś zero dołków natury egzystencjonalnej. no może troszkę jestem zły że znów zrobiłem chujowe zdjęcia. może troszkę zazdroszczę maćkowi i adasiowi że mają nowe pstrykadełka, troszkę mnie wkurwia że mój haś leży zjebany i zakurzony, a czas do zjazdu zapierdala z prędkością światła(299792458 m/s) a ja nie robię nic lub prawie nic. ale po cóż nam jakieś działanie, po cóż pracować, po co zadawać sobie trud. wreszcie świeci słońce. a każdy dzień, czy to zły czy dobry, wreszcie się kiedyś kończy. amen

4 komentarze:

ecia pisze...

a do jakiej szkolki uczeszczasz?
jej, szalejesz z noteczkami.

Rob pisze...

słońce robi fote :) ale fajna..

wiesz, że za dużo palisz? a, już Ci mówiłem...

Julek Sojka pisze...

fajne, takie o tym ze pada swiatlo na kogos

ecia pisze...

zacna instytucja z długim skrótem :)